piątek, 7 stycznia 2011

ranny łabędź

autor filmu: Cezary Barszcz © 2011

Przyjechałem do Warszawy i wybrałem się na spacer nad Wisłę. Ta sama Wisła co w Krakowie jednak zupełnie inna. Tam brzegi są uregulowane i frontem do miasta, tu rzeka zdaje się być obca i niechciana – zło konieczne. Chaszcze po obu brzegach, brak kontaktu z miastem. Kilka kilometrów bulwarów, ale jeszcze za Starzyńskiego zbudowane, a potem długa cisza lub niewielkie zmiany…

Dzisiejszy spacer miał mnie odprężyć, naładować energią do dalszego działania. Pogoda piękna, temperatura rozsądna, nic tylko spacerować i robić zdjęcia. Kilka zrobiłem. Miałem zamiar je dzisiaj pokazać, ale natknąłem się też i na smutny widok. Martwy łabędź na brzegu i drugi ranny. Martwego nie filmowałem, ani nawet zdjęć mu nie robiłem. Nie mam w sobie żyłki paparazzi. Ten ranny jednak, obudził we mnie pewne nadzieje – zakrwawiony a jednak pełen energii - czyszczący rany. Gdyby to był pies powiedziałbym - oblizujący je.

Starsza pani wezwała straż miejską. Przyjechał “patrol eko”. Pierwszy raz taką taką służbę widziałem. Dość sympatycznie wyglądający pan strażnik podszedł do martwego ptaka, obejrzał go i zadzwonił do centrali - Potwierdzam zgłoszenie: martwy łabądź (sic!) na brzegu i drugi ranny przy brzegu. Wystarczy ktoś w kaloszach… - Chwilę porozmawiał, poszedł do wozu spisać protokół. Dwóch innych panów ze straży przyszło się pogapić i odjechali.

Postałem tam jeszcze kilkanaście minut i nakręciłem ten krótki film. Była może godzina 14:00.

Zastanawiam się czy dobrze zrobiłem odchodząc. Może należało zostać i poczekać… A gdyby nikt nie przyjechał? Ile waży taki taki ptak? 20-30 kilogramów…? Mogłem go wziąć do domu i opatrzyć... Wtedy pełen optymizmu i wiary w ludzi wierzyłem, że ktoś z weterynarii przyjdzie przed zmrokiem. Zwłaszcza po obejrzeniu wczorajszych relacji z akcji ratowania jelonka na Bałtyku. Teraz mam wątpliwości…

3 - napisz coś:

  1. Nie wygląda na jakoś specjalnie mocno rannego. Może to tylko powierzchowna rana i nie było sensu stresować ptaka. A może nawet ta krew to nie jego.
    Inna sprawa, że nie powinno się ratować dzikich zwierząt. Tak samo nie powinno się ich dokarmiać, ani tym bardziej przygarniać, bo to zmienia ich naturalne zachowania i przyzwyczajenia.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Czesto ludzie ponosza wine za to ze zwierzeta sie okaleczaja,dlatego moim zdaniem powinnismy im pomagac.Niemoglabym przejsc obojetnie obok rannego zwierzecia,sama kilku pomoglam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Mysle, ze sie wylize. Jestem pewna.

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze