środa, 27 października 2010

podróże w czasie

a1 Taki wątek się rozwinął na Filmwebie. Nie pierwszy raz zresztą i nie tylko tam. Internauci się zastanawiają co by było jakby tak można naprawić pewne błędy z przeszłości. Na przykład, gdyby uniemożliwić Hitlerowi dojście do władzy. No i cieszą się jak dzieci na samą myśl o tym. Warszawa nie zostałaby zrównana z ziemią, nie byłoby Holocaustu, Polska nie przeszłaby pod panowanie czerwonych i razem z całą resztą Europy rozwijałby się równomiernie, zresztą cały ten zachód rozwijałby się inaczej, telefony komórkowe mielibyśmy ze 20 lat wcześniej, a nasi rodzice nie walczyli w kolejkach o kilo pomarańczy na święta, tylko gromadzili zyski na kontach, a my bylibyśmy dziś bogaci i szczęścili. No i tak dalej…

No to ja teraz pofantazjuję.

Nie ma Hitlera, nie ma wojny, Amerykanie nie wysyłają swoich zbrodniarzy na ochotnika na front w zamian za obietnicę zwolnienia z więzienia za dobre spracowanie, pod warunkiem, że przeżyją. Zresztą nawet jak nie przeżyją, to obiecują im pośmiertne zwolnienie i medal na trumnie. Jack Wilson, jeden z nich nie ginie w ten sposób. Szczęściarz. Siedzi w pudle, ale żyje. Jak już wspomniałem siedzi tam za zbrodnie. Ma umysł zbrodniarza, ale jednocześnie jest niezwykle inteligentny. Gdyby nie popapranie na tle zabijania, mógłby pracować z Einsteinem. Nie ma tej możliwości, bo siedzi, ale na własną rękę obmyśla to i owo, ma czas. Ma dostęp do czasopism, opracowań naukowych, uczy się. Władze więzienia się cieszą, bo poprawia im to statystyki. Umożliwiają mu rozwój. Jeszcze tam za kratami wymyśla kuchenkę mikrofalową, Ameryka ma ją w roku 1950. Reszta Europy w tym Polska, bo nie jest pod panowaniem komuchów, rok później. W 1956 Jack Wilson wymyśla telewizor plazmowy. Ja się akurat rodzę. Mój tata kupuje plazmę i od dziecka oglądam Myszkę Miki w kolorze o przekroju 56 cali. W 1962 Jack Wilson dostaje Nobla za coś tam. Zwalniają go, no bo jak tu trzymać noblistę, dumę narodu w pace. Opisuję to w dużym skrócie, bo nie o szczegóły chodzi. Pamiętajmy, że Wilson ma w dalszym ciągu umysł zbrodniarza. Maskował się tylko, albo zajął nauką i odkryciami, bo na zabijanie okoliczności mu nie pozwalały. Teraz jednak, po wyjściu może bez przeszkód oddać się swemu pierwotnemu hobby. No i oddaje się, wykorzystując całą swoją wiedzę.

Efekt niedopuszczenia Hitlera do władzy jest taki, że Warszawa nie zostaje zrównana z ziemią po powstaniu w 1944 roku, tylko 30 lat później wyparowuje, wraz z resztą świata i wszystkim co w nim żyje…

Nie zrozumcie mnie źle, nie popieram Hitlera. Był zbrodniarzem na równi ze Stalinem i im podobnymi, ale wydaje mi się, że nie mamy wystarczającej wiedzy na temat pozostałych ludzi, aby cofać się w czasie i zmieniać bieg historii. Raczej byłbym za tym by nie naprawiać błędów przeszłości, a skoncentrować się na nie popełnianiu ich w teraźniejszości. Na to mamy realny wpływ. Każde z nas ma ten wpływ. Każde nasze z pozorów najmniej istotne działanie, a jeszcze częściej brak działania, brak reakcji…

4 - napisz coś:

  1. Tak! To wyjatkowo sugestywna, ciekawa wizja. Moznaby sie wrecz cieszyc, ze mielismy Hitlera...kozla ofiarnego;) Wszystko moze byc...

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Wszyscy jesteśmy kozłami ofiarnymi.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Asha:
    Jeżeli taka jak na tym zdjęciu (zamiast kwiatka, to już Cię lubię (zauważ, że też ma jedno oko większe). :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze